Jak poinformował prokurator generalny Ukrainy, pułkownik Dmytro Koziura został uznany winnym zdrady stanu w stanie wojennym. Wcześniej był szefem sztabu centrum antyterrorystycznego Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).
W wyniku operacji ukraińskiego kontrwywiadu o kryptonimie „Szczur” odkryto, że Koziura korzystał z kryjówki w Kijowie, gdzie spotykał się z rosyjskimi agentami Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji (SFB). Przekazywał im tajne, ważne informacje, będące tajemnicą wojskową. Prokuratura wojskowa poinformowała, że robił to w zamian za wynagrodzenie finansowe.
Z zeznań Koziury wynika, że został zwerbowany w 2018 r., gdy przebywał we Wiedniu, ale rosyjscy agenci skontaktowali się z nim dopiero w grudnia 2024 r. Dostarczał im informacje o rozmieszczeniu i przemieszczaniu się ukraińskich sił zbrojnych, uzbrojeniu, infrastrukturze, a także o swoich przełożonych i ukraińskich politykach. Informował również o konsekwencjach rosyjskich ataków, w tym o liczbie rannych żołnierzy i cywilów. Był w stałym kontakcie z agentami rosyjskimi. Przekazywał im również dokumenty z klauzulą „tajne”. Jako zawodowy oficer Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, odpowiedzialny za koordynację walki z terroryzmem, miał dostęp do tajemnic państwowych.
„Każdy, kto nosi ukraińskie epolety i zaczyna pracować dla FSB, staje się wrogiem Ukrainy – skomentował prokurator generalny Rusłan Krawczenko. – Dla takich osób odpowiednia jest tylko najsurowsza kara”, czyli dożywotnie więzienie. Ukraińskie służby śledziły płk Koziurę na długo przed aresztowaniem. Podsuwano mu celowo fałszywe informacje, którymi, jak poinformował prokurator Krawczenko, „zalewał rosyjski wywiad”.
fot. stayerimpact, pixabay.com
Family News Service / Piotr Kowalczuk
czytaj również: Rosyjskie wojsko z premedytacją atakuje ludność cywilną w obwodzie Chersonia