Ołena, która od 1999 roku pracowała we Włoszech, chciała zapewnić lepszą przyszłość swoim dzieciom. Jej syn Taras odbył służbę wojskową, pracował w policji i od 2014 roku brał udział w działaniach na wschodzie Ukrainy.
Po misji w Buczy, Irpieniu i Hostomelu w 2022 roku zdecydował się jako ochotnik wyjechać na front, mimo że miał rodzinę i pracę zwalniającą go ze służby wojskowej. Jak wspomina matka, wojna głęboko go zmieniła. Gdy próbowała odwieść go od tej decyzji, odpowiedział: „Tam, na wojnie, jestem o wiele bardziej potrzebny”.
14 lutego 2023 roku odbyli ostatnią rozmowę telefoniczną. Taras wiedział, że jego oddział zostanie skierowany pod Bachmut. Powiedział matce: „Mamo, dwustu pięćdziesięciu ludzi przybyło tu dwa tygodnie temu. Po tygodniu zostało tylko pięćdziesięciu przy życiu”. Kilka dni później zginął.
Ołena wróciła z Włoch do Ukrainy i przez wiele tygodni szukała syna w szpitalach, mając nadzieję, że dostał się do niewoli. Razem z rodzinami poległych i zaginionych spotkała się z papieżem Franciszkiem. W Bari modliła się przed relikwiami św. Mikołaja: „Żeby zwrócili mi mojego syna, żywego czy martwego”. Kilka dni później odnaleziono ciało Tarasa.
Po jego śmierci założyła stowarzyszenie zrzeszające matki i żony poległych żołnierzy. Organizuje spotkania modlitewne i wspomnieniowe oraz zabiegała o odznaczenia państwowe dla Tarasa i jego 22 towarzyszy broni, którzy polegli razem z nim 18 lutego 2023 roku.
W rozmowie z mediami watykańskimi podkreśliła, że szczególnie myśli o rodzinach wciąż czekających na wiadomości o swoich bliskich. „Często myślę o matkach, które wciąż żyją w niepewności. Nie ma słów, by opisać ten ból. To trzeba przetrwać” – powiedziała. Przywołała także słowa jednej z matek: „Proszę, nie zostawiaj mnie samej, zadzwoń, muszę porozmawiać”, dodając, że jest przekonana, iż „bliskość, pamięć i człowieczeństwo mają ogromną moc”.
Family News Service za: Vatican News / Switłana Duchowycz, Piotr Kowalczuk

fot. Vatican Media
czytaj również: Siostra Łucja z Zaporoża: jutra może nie być