Za każdym poległym obrońcą Ukrainy kryje się historia życia, rodziny i miłości. Wiktoria Kołmykowa, matka dwudziestoletniego Romana Kołmykowa, który zginął 16 marca 2022 r. podczas obrony Mariupola, opowiada o synu i o książce „Dusza w Mieście Maryi”, poświęconej jemu oraz jego poległym towarzyszom broni.

„Jest dla mnie nauczycielem. Dziś nieustannie dziękuję mojemu synowi za to, że pokazał mi, czym jest godność, honor, zasady i szacunek do samego siebie” – mówi. Podkreśla, że każdy, kto oddał życie za Ukrainę, bronił swojej rodziny, ziemi i pamięci o przodkach, dlatego pamięć o wszystkich poległych jest dla niej równie ważna jak pamięć o Romanie.

Roman już jako nastolatek postanowił wstąpić do wojska. Powtarzał: „Mamo, w naszym kraju jest wojna. Dlaczego ludzie żyją tak spokojnie?”. Po ukończeniu szkoły dołączył do Brygady Azow i trafił do Mariupola. Gdy matka próbowała odwieść go od tej decyzji, odpowiedział: „Jesteś moją matką. Nie rozumiem, jak możesz nie rozumieć mojego wyboru”. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji powiedział: „Mamo, nadszedł nasz czas”, a kiedy usłyszał jej obawy o jego życie, odparł: „Będziesz matką Bohatera”.

Po śmierci syna Wiktoria przez siedem miesięcy szukała jego ciała. Na pogrzebie odczytała napisany dla niego wiersz: „Widzisz, synu, nie płaczę. Dumnie unoszę głowę. Widzisz, synu, nie płaczę. Będę jak ze stali”. Wspomina również jego ostatnie słowa z Mariupola: „Mamo, cieszę się, że tu jestem… Ale, mamo, proszę, pomóż ludziom, którzy wracają z Mariupola”.

Na początku wojny wraz z córką wyjechała do Włoch. Spotkała tam wiele gestów solidarności – mieszkańcy Vidiciatico wspierali ukraińskich uchodźców, a po informacji o śmierci Romana mówili jej: „Przytulam twoje matczyne serce. Jesteś Matką Bożą”. To właśnie tam uświadomiła sobie, jak ważne jest opowiadanie historii młodych ludzi, którzy oddali życie za Ukrainę.

Po pogrzebie syna obiecała, że będzie godna miana matki Bohatera. Zaczęła odnajdywać rodziny innych poległych obrońców Mariupola i zbierać ich wspomnienia. Tak narodziła się książka „Dusza w Mieście Maryi”, ukazująca dzieciństwo, marzenia i wartości młodych żołnierzy oraz motywy, które skłoniły ich do obrony ojczyzny. Zwracając się do Matki Bożej, patronki Mariupola, autorka pyta, czy można w XXI wieku podbijać obce ziemie i zabijać dzieci, pozostawiając to pytanie jako wezwanie do refleksji nad tragedią wojny.

Roman Kołmykow z mamą Wiktorią, fot. Vatican Media

Family News Service za: Vatican News / Switłana Duchowycz, Piotr Kowalczuk

czytaj również: Siostra Łucja z Zaporoża: jutra może nie być

Kontakt