Po alarmach i nocnych atakach następnego dnia ludzie wracają do pracy i nie tracą nadziei – wskazuje w rozmowie z Vatican News o. Luca Bovio, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych na Ukrainie. Opowiada o życiu w Kijowie, sile modlitwy i historii, która szczególnie go poruszyła.

W Rzymie odbyło się doroczne zgromadzenie generalne ponad 120 dyrektorów Papieskich Dzieł Misyjnych z całego świata. O. Bovio opowiedział Vatican News o swoim życiu na Ukrainie. Spotkanie w Wiecznym Mieście napiełniło go radością, bo dyrektorzy PDM z różnych krajów wielokrotnie pytali o sytuację na Ukrainie, zapewniali o modlitwie i solidarności.

Siła modlitwy różańcowej

Kijów regularnie staje się celem nocnych ataków rakietowych i dronowych. Gdy rozlegają się syreny alarmowe, o. Bovio schodzi do bezpieczniejszych miejsc i modli się na różańcu. „Wielu ludzi pyta mnie, jak można żyć w takich warunkach. Odpowiadam, że przede wszystkim dzięki wierze i zaufaniu Bogu”. Dodaje, że modlitwa daje siłę, aby wracać do codziennych obowiązków.

Historia Zosi

Misjonarz opowiada też o wizycie w Czernihowie. Znajduje się tam grób kilkuletniej Zosi, która zginęła podczas rosyjskiego ataku rakietowego. „Za każdą liczbą ofiar kryją się konkretni ludzie, rodziny, dzieci i dramaty, których nie sposób opisać słowami” – zaznacza misjonarz.

Rozpocz nie zwycieży

O. Bovio nie traci nadziei. Przypomina, że misją Kościoła jest być blisko ludzi, dzielić ich codzienność i nieść pocieszenie „Chrześcijanin nie może pozwolić, by ostatnie słowo należało do rozpaczy. Im bardziej patrzymy na Chrystusa, tym więcej otrzymujemy siły do przetrwania prób, których doświadczamy. Wierzę, że dobro ostatecznie zwycięży, a dla Ukrainy i dla wszystkich ludzi nadejdą lepsze dni”- mówi.

Family News Service / Artur Hanula za: Vatican News / ks. Łukasz Bankowski

O. Luca Bovio, IMC podczas spotkania z Leonem XIV, fot. Vatican Media

czytaj również: Braterstwo silniejsze niż wojna – Rycerze Kolumba na Ukrainie

Kontakt