W wywiadzie dla mediów watykańskich koordynator Wspólnoty św. Idziego na Ukrainie, Jurij Lifanse, mówił o posłudze wspólnoty w czasie wojny, wsparciu dla najsłabszych i wyzwaniach stojących przed ukraińskim społeczeństwem.

Mieszkają tam moi bracia

Jurij Lifanse podkreślił, że ​​dziś nie mniej ważna niż pomoc materialna jest umiejętność podtrzymywania ludzkich więzi i nadziei: „To braterstwo i siostrzeństwo pomagają przetrwać: jest z kim pracować, modlić się, płakać i radować”. Zapewnił, że Ukraina pozostaje w centrum uwagi międzynarodowej Wspólnoty św. Idziego, nawet gdy znika z pierwszych stron gazet. Przytoczył słowa jednego z braci w Burundi: „Nasz kraj graniczy z Ukrainą, ponieważ mieszkają tam moi bracia”.

Pomoc

Wspólnota modli się, zbiera środki i dostarcza pomoc humanitarną. Przede wszystkim leki. Ostatnia dostawa zawierała leki o wartości 700 tysięcy euro dla dzieci chorych na wirusowe zapalenie wątroby. Ponadto dostarczamy produkty pierwszej potrzeby, żywność i środki higieniczne. Wielu uchodźców, którzy kiedyś otrzymali wsparcie od Wspólnoty, teraz wychodzi na ulice, aby gotować obiady dla potrzebujących, odwiedzać osoby starsze, dzieci, a także rodziny, które straciły bliskich. „To praca, która jednoczy ten wielki naród – mówi Lifanse. – Jesteśmy obecni w Kijowie, Lwowie i Iwano-Frankowsku, a także na terenach przyfrontowych. Myślę, że obecnie w tę działalność zaangażowanych jest ponad 500 osób”.

To sposób bycia chrześcijaninem

Jurij podkreśla, że bycie we Wspólnocie nie jest działalnością na wzór wolontariatu, ale sposobem bycia chrześcijaninem: „We Wspólnocie modlimy się, gromadzimy, czytamy Słowo Boże, mamy wspólne zainteresowania. Kiedy w 2022 roku rozpoczęła się inwazja, Wspólnota stała się wsparciem i bezpieczną przystanią. Dzieci, które uczęszczały do ​​naszych Szkół Pokoju i którymi wtedy opiekowaliśmy się, teraz same pomagają innym dzieciom lub odwiedzają osoby starsze. Ludzie przyjeżdżają tu nie dla wynagrodzenia, ale dla powołania”.

Problemy

Lifanse wskazuje, że dużym problemem jest rozszerzanie się tzw. szarej strefy, czyli strefy śmierci. Pojawiają się tam trudności, bo często nie da się tam dostarczyć najpotrzebniejszych rzeczy. Na przykład w Chersoniu są dzielnice, do których transport nie dociera z powodu zagrożenia. Podkreśla, że w szczególnie trudnej sytuacji znajdują się osoby starsze, bo często pozostają na obszarach przyfrontowych, a zmuszone do ewakuacji mają szczególne trudności z poruszaniem się i adaptacją do nowego otoczenia. Dlatego potrzebują szczególnej uwagi i wsparcia.

Jurinj Lifanse na koniec wyraził przekonanie, że „Wspierając najsłabszych, budujesz świat, w którym sam nie zostaniesz bez wsparcia. Może to brzmieć prosto, ale tak właśnie to działa. Dlatego wiara i wspólnota pomagają przetrwać”.

Family News Service / Piotr Kowalczuk

fot. wal_172619, pixabay.com

czytaj również: Ukraina: Sadzenie drzew i dbałość o ogrody znakiem nadziei

Kontakt