Po zmasowanym ataku ukraińskich dronów na zaanektowany przez Rosję Krym, co spowodowało chaos na całym półwyspie, prezydent Władimir Putin powiedział w Moskwie, że wojska rosyjskie na froncie zadają ukraińskiej armii o wiele większe straty.

Trudna sytuacja na Krymie

Kolejny atak ukraińskich dronów spowodował, że w największym mieście półwyspu przez kilka dni nie było prądu, a obecnie dostarczany jest przez kilka godzin na dobę. Co więcej, zawieszono sprzedaż paliwa. BBC nadała na ten temat reportaż swego wysłannika.

„Na stacji benzynowej jest benzyna, ale jej nie sprzedają. Paliwo na Krymie jest obecnie zarezerwowane wyłącznie dla władz i służb” – skarży się jeden z mieszkańców Sewastopola, który teraz jeździ rowerem. Poza tym w Sewastopolu benzyna, gdy ją sprzedawano, była dwa razy droższa niż na przykład w Moskwie. Trudno o sprowadzenie paliwa z Moskwy choćby dlatego, że zniszczone są wszystkie mosty, w tym kolejowe. Rosjanie zbudowali kilka przepraw pontonowych, których przepustowość jest bardzo niewielka. W mieście w nocy panują ciemności, a transport publiczny, sklepy i kawiarnie czynne są tylko w czasie dnia. Pogarszająca się sytuacja na Krymie doprowadziła do panicznych zakupów w sklepach i zaczyna brakować podstawowych produktów jak cukier. Rosyjskie władze nakazały zamknąć bardzo popularne wśród Rosjan obozy letnie dla dzieci.

Blokada logistyczna

Ukraińska kampania na rzecz izolacji Krymu to część akcji armii ukraińskiej, którą minister obrony Mychajło Fiodorow nazwał „blokadą logistyczną”. Wymuszają ją liczne ukraińskie drony, kierowane przez sztuczną inteligencję. Celem ataków są m.in. autostrady. Ukraińcom udało się zakłócić dostawy, w tym paliw, za pomocą dronów, które mogą docierać do celów oddalonych o nawet 200 km od linii frontu.

W ostatnich miesiącach Ukraina coraz częściej atakowała również inne szlaki logistyczne, w tym autostradę biegnącą na północ z Mariupola do wschodniego Doniecka oraz kluczowe korytarze transportowe w Ługańsku i jego okolicach. Spowodowało to rozszerzenie kryzysu paliwowego na okupowane przez Rosję terytoria we wschodniej Ukrainie, które wcześniej borykały się z niedoborami wody po ukraińskim ataku na wodociągi. Jeden z mieszkańców Doniecka powiedział BBC: „Ludzie ledwo wiążą koniec z końcem… woda dociera raz na trzy dni. Paliwa jest bardzo mało i jest najdroższe w kraju. Wodę pitną trzeba kupować”.

Wątpliwe pocieszenie Putina

Chociaż rosyjskie szlaki dostaw na Krym stają się coraz bardziej niebezpieczne i kosztowne, nie zostały one całkowicie odcięte. Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak powiedział, że sytuacja jest trudna, ale pod kontrolą, a rząd w Moskwie priorytetowo traktuje kluczowe obszary, takie jak Krym i „tereny przygraniczne”. Jak powiedział BBC jeden z rosyjskich mieszkańców Krymu, „słowa Władimira Putina o tym, że Ukraińcy w wojnie z Rosją ponoszą większe straty i cierpią bardziej, są zupełnie nie na miejscu i żadnej pociechy nikomu na Krymie nie przynoszą”.

Family News Service / Piotr Kowalczuk

fot. pixabay.com

czytaj również: 100 tysięcy ludzi na świecie połączyło się w modlitwie z Leonem XIV

Kontakt