Siergiej Ławrow poinformował amerykańskiego sekretarza Stanu Marca Rubio, że ze względu na własne bezpieczeństwo w obliczu rosyjskich ataków na Kijów personel dyplomatyczny Stanów Zjednoczonych i innych krajów powinien opuścić miasto.

Reakcje

Najpierw zareagowały Niemcy. Ambasador Rosji w Berlinie został wezwany do ministerstwa spraw zagranicznych, gdzie wręczono mu notę, w której władze niemieckie oświadczyły, że „nie dadzą się zastraszyć i nadal ze wszystkich sił wspierać będą Ukrainę”. Poza tym Rada Unii Europejskiej postanowiła przedłużyć o rok sankcje nałożone na obywateli Rosji oskarżonych o poważne łamanie praw człowieka w swoim kraju i zagranicą. Chodzi o 72 osoby, których majątek na terenie Unii Europejskiej został zamrożony.

Legalizacja interwencji zbrojnej za granicą

W tym kontekście światowe media przypominają, że kilka dni temu rosyjskie Zgromadzenie Federalne przyjęło ustawę, która zezwala na interwencję militarną zagranicą w obronie praw mniejszości rosyjskiej. Odczytane to zostało jako groźba skierowana głównie przeciwko państwom bałtyckim, Litwie, Łotwie i Estonii. Do Wilna z niezapowiedzianą wizytą przybyła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Podczas spotkania z prezydentami republik bałtyckich powiedziała: „To zaplanowana rosyjska strategia, której celem jest destabilizacja naszych demokratycznych społ

eczeństw. Ale podobnie jak na polach walki z Ukrainą, Rosja i tu poniesie porażkę”.

Rosja chce odwrócić uwagę od Ukrainy

Szef estońskiej dyplomacji Margus Tsahkna oświadczył, że ta rosyjska ustawa, podobnie jak zapowiedź zwrócenia się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości ze skargą na rzekome prześladowanie rosyjskojęzycznej mniejszości w krajach bałtyckich to strategia trwającej od lat systematycznej dezinformacji. Dodał, że jego zdaniem to kolejna próba odwrócenia uwagi świata od rosyjskich zbrodni na Ukrainie, a także od ciężkich strat, które Rosja ponosi w wojnie z Ukrainą.

Rosyjska propagandystka i rzeczniczka MSZ Marija Zacharowa skrytykowała państwa zachodnie za brak reakcji na ukraiński atak dronowy na dom studencki w Starobielsku, gdzie miało zginąć 21 studentów, a 44 miało odnieść rany.

Family News Service / Piotr Kowalczuk

czytaj również: Ukraina: Pomoc pod ostrzałem, ale wsparcie nie ustaje

Kontakt